Pif paf jesteś trup – krótka recenzja filmu

Jak wiele człowiek jest w stanie zmienić, by zyskać akceptację społeczną i spełnić potrzebę afiliacji? Czy można zmienić swoją osobowość? Film ten pokazuje, że nie tylko jest to możliwe, ale wręcz można by rzec, że normalne – człowiek panicznie boi się odrzucenia przez otoczenie. Jest w stanie stać się zupełnie inną osobą, tylko dlatego, że to kim jest naprawdę, nie jest akceptowane przez środowisko, w którym żyje. Jednak ceną za „bycie jak inni” jest ciągłe udawanie kogoś, kim się nie jest, a to może wprowadzić w pewnego rodzaju obłęd. Z takim problemem spotkał się główny bohater filmu – Trevor Adams (Ben Foster).

Z pozoru nic nadzwyczajnego – „normalne” szkolne życie, młodzież podzielona na grupy, w których są liderzy i ci, którzy się liderom podporządkowują. Trochę zaczepek, wyzwiska, wywyższanie się jednych nad drugimi. I oto w tym znanym wielu uczniom szkół średnich klimacie rodzi się dramat. Trevor Adams to normalny chłopak, ma hopla na punkcie filmów, więc wszędzie chodzi z kamerą. Jest uzdolniony i ma dobre oceny. Można by nazwać go wzorowym, gdyby rok wcześniej nie zapowiedział wysadzenia szkoły w powietrze po tym, jak został upokorzony przez szkolny football team. Jedni odnoszą się do niego z odrazą, inni się go boją, dla reszty jest obojętny i ma opinię dziwaka. W szkole akceptuje go tylko jedna koleżanka i jeden nauczyciel, który widząc zapał Trevora w kamerowaniu, namawia go do odegrania głównej roli w kontrowersyjnej sztuce teatralnej. Zadanie będzie o tyle trudniejsze, że Trevor nie jest zbyt lubiany przez rówieśników, a tematem sztuki jest poniekąd przemoc w szkole. 

Film jest dziełem zrealizowanym z pasją, wieloaspektowym, które podejmuje bardzo aktualny temat. Z pozoru nic nie znaczące poniżanie, głupie odzywki, upokorzenia, mogą stać się początkiem wielkiej tragedii. Rzeczywistość szkolna doprowadza młodego Adamsa do obłędu i wyzwala w nim myśli samobójcze. Ben Foster wspaniale zagrał rolę głównego bohatera – doskonale oddał wszystkie jego uczucia i obawy, postać, którą gra jest wymowna i przejrzysta. Trevor jest jednym z uczniów naszej szkoły, tej do której uczęszczamy lub uczęszczaliśmy – jest niewinną ofiarą przemocy psychicznej stosowanej przez „rządzących” w szkole. Bohater ten jest tak bliski widzowi, ponieważ jest autentyczny i realistyczny. Doskonale rozumiemy motywy jego działania, wiemy też, dlaczego w taki a nie inny sposób jest odbierany przez środowisko. Mimo swej jasności i oczywistości film ten porusza bardzo ważne i trudne tematy – psychiczne znęcanie się, silną potrzebę akceptacji drzemiącą w każdym człowieku, wpływie zachowania innych na własną samoocenę. Poprzez pryzmat życia szkolnego (które w poszczególnych krajach niewiele się różni) reżyser ukazuje problemy moralne i mentalne. Pokazanie ich w taki właśnie sposób wpływa na uniwersalność filmu – w końcu każdy z nas był kiedyś w szkole…

„Bang, bang, You’re dead” zasługuje na pochwałę. Niesamowity klimat filmu, atmosfera realizmu, świetnie dobrana muzyka i rewelacyjna gra Fostera sprawiają, że od filmu wręcz nie można się oderwać. Jest to obraz pasjonujący, wciągający, a do tego traktujący o aktualnych i trudnych sprawach. Po obejrzeniu widza nachodzi wiele refleksji, które zmuszają go do myślenia nad otaczającą go rzeczywistością. Nic już nie będzie takie jak wcześniej… naciśnięto na spust: bang, bang… jesteś martwy…

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *